• text alternatywny

    Andburg to średniej wielkości miasto położone na odległym południu Loardii w okręgu Autaflandia. Zostało wzniesione przez Teutończyków u podnóża góry, w miejscu nieprzystępnym i dzikim, w związku odkryciem bogatych złóż kopalnianych w tamtejszym paśmie górskim. Początkowo wokół kilku powstałych kopalni zaczęli się osiedlać miejscowi, zainteresowani pracą oraz teutońscy dorobkiewicze, głównie ze Szlachty Niższej. Dziś miasto rozrosło się do średnich rozmiarów z około 70 000 mieszkańców.

    Na południe od miasta przebiega granica z Wandystanem. Szlak jest jednak trudny to przejścia, ponieważ prowadzi przez niebezpieczne pasma górskie, a do tej pory nie zadbano o odpowiedniej jakości infrastrukturę drogową. Na szlaku można spotkać bandytów, zjechać w przepaść jadąc po niezabezpieczonych serpentynach. Nie trudno również o brak paliwa, ponieważ do następnej stacji jest zbyt daleko dla większości aut o niskiej pojemności baku. W górach brak również zasięgu telefonii komórkowej, więc niełatwo jest wezwać pomoc, a pozostanie nocą w tych terenach grozi atakami dzikich zwierząt.

    Autaflandia do tej pory reprezentuje raczej niski poziom zurbanizowania terenu. W pozostałym terenie wokół miasta rozciągają się zamieszkane przez koczownicze plemiona stepy. Jadąc drogą południową można dojechać do Zommarlandu, jednak i tutaj ciężko o bezpieczny przejazd. Na podróżników czyhają pułapki rozstawione przez niektóre groźne plemiona koczownicze, które znane są z tego, że napadają na przejezdnych. Poza tym na całej długości trasy niewiele jest jakichkolwiek miejsc, gdzie można przystanąć.

    Dlatego właśnie jedynym rozsądnym środkiem lokomocji w Loardii jest samolot. Niektórzy decydują się również na podróżowanie pociągiem, jednak i ta forma przejazdu nie jest wolna od niebezpieczeństw, a również stare torowiska sprawiają, że droga trwa wielokrotnie dłużej niż potencjalna trasa samochodem.

    Lotnisko w Andburgu wygląda jak szkółka lotnicza. Jest to kawałek wylanego niedbale betonu na środku niczego na przedmieściach miasta. Oraz oczywiście jeden niewielki terminal, gdzie można kupić orzeszki przed wylotem.

    Miasto jest chaotyczne w swojej architekturze. W jego centrum gnieżdżą się niewysokie bloki, maksymalnie piętnastopiętrowe, zbudowane z okolicznych materiałów budulcowych. Nikt nie przykładał wagi do ich estetyki. Wokół tej strefy przemysłowo-biurowej rozciągają się sporej powierzchni połacie, gdzie mieszkają ucywilizowani koczownicy. Są to liczne namioty i inne prowizoryczne budynki. Znajdzie się tu głównie biedę lub skromność. Nieco dalej, w piękniejszych rejonach podmiejskich, znajdują się posiadłości ziemskie Arystokratów i Szlachty.
    Nie ma w tym mieście zbyt wielu rozrywek, choć władze miasta starają się stwarzać coraz atrakcyjniejsze warunki mieszkaniowe, by zwabić więcej kolonistów. Życie towarzyskie kręci się wokół posiadłości ziemskich i ich inicjatyw społecznych.

    Miasto w swojej istocie jest w dużym stopniu odizolowane od reszty świata i żyje własnym życiem. Lokalni oligarchowie rządzą nim i przy okazji decydują o życiu jego mieszkańców.