Dopis paranarracyjny:
(poprzedniego postu nie da rady już edytować)
Młody amator wyścigów przemierzał kolejny odcinek trasy. Mając na uwadze dotychczasowe 10-te miejsce w tabeli wyników, tym razem usiłował przyspieszyć jak to tylko możliwe. Niestety, trasa nie była zbyt przyjazna. Gęste ostre zakręty nierzadko pokryte grubą taflą zaskakująco przejrzystego lodu stanowiły miejscami nielada wyzwanie. Wkrótce potem na trasie miała się znajdować jedna z dłuższych prostych odcinka prowadząca przez dziki las. Widząc okazję nie do przegapienia, kierowca postanowił przyspieszyć i...
Ni z tego, ni z owego spod maski „Gryfona” zaczął wydobywać się dym, a chwilę potem wehikuł stanął w miejscu. Oczekując na pomoc, Arkadiusz był zmuszony stać na mrozie przez ponad godzinę. Na szczęście na pokładzie auta znajdował się prowiant i ciepła herbata w termosie. Było pewne, że tym razem stracił na pozycji, jednak nie miejsce było najważniejsze - ale zaufanie fanów, których mógł taką wpadką znieważyć.