Nawigacja

    Cesarstwo Teutonii (Emporrak Teutonie)

    • Zaloguj się
    • Szukaj
    • Cesarski System Centralny
    • Główna
    • Discord
    • Ostatnie
    • Tagi
    • Popularne
    • Użytkownicy
    • Grupy
    • Archiwalna strona Królestwa Teutonii
    1. Strona startowa
    2. Teutoński Lew
    • Profil
    • Obserwowani 0
    • Obserwujący 0
    • Tematy 17
    • Posty 67
    • Najlepsze 15
    • Grupy 0

    Teutoński Lew

    @Teutoński Lew

    23
    Reputacja
    18
    Wyświetlenia
    67
    Posty
    0
    Obserwujący
    0
    Obserwowani
    Dołączono Ostatnio online

    Teutoński Lew Obserwuj

    Najlepsze posty napisane przez Teutoński Lew

    • RE: Siedziba Loży Rycerskiej w Andburgu [Gra fabularna]

      @Andrzej-Fryderyk @Joanna-Izabela @IHS @Heinz-Werner-Grüner

      Franz z bezdenną cierpliwością wstał od stołu i ruszył powolnym krokiem do Colonela.

      -- Ku chwale Cesarstwa Teutonii… - zaczął recytować, pomagając mu wypowiadać kolejne kwestie jak duchowny w czasie zaślubin. Jednocześnie odpowiadał na zadawane pytania. - Loża Teutońska to prestiżowa instytucja, która działa w Cesarstwie od zarania dziejów…. i Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli… Należeć do niej mogą wyłącznie osoby o nieskalanej reputacji, które dołączyły do rycerstwa i uzyskały tytuł szlachecki wyższej rangi… i wszystkiego, co teutońskie… – zaczął Franz, odpowiadając na pytanie Phoebusa – Nasze siedziby zakładane są w każdym znaczącym mieście na terenie kraju, a czasem nawet za granicami… ślubuję, że na powierzonym mi stanowisku… Zrzeszamy nielicznych wybrańców i szlachtę oraz arystokrację, którzy w całości tworzą zwarte legiony gotowe do walki w imieniu Jej Cesarskiej Mości lub też parają się gromadzeniem wojsk spośród lumpenproletariatu…. będę spełniać swoje obowiązki gorliwie i sumiennie… – wyjaśnił, po czym zmarszczył brwi i zastanowił się nad czymś. Trwało to jednak zaledwie chwilę. Potem popatrzył zaskoczony na Annę – Nie zakładajmy z góry, że w naszych szeregach mamy zdrajcę, droga Pani… polecenia mych przełożonych wykonywać z najwyższą starannością… Radziłbym Państwu jednak dać sobie kredyt zaufania… dla dobra misji… będę strzec tajemnicy urzędowej… Poznajcie się, dajcie sobie szansę na stworzenie wyjątkowej grupy agentów zamiast posądzać się o niegodziwości… a w swoim postępowaniu będę kierować się zasadami honoru, uczciwości i ważności społecznej! – powiedział i zwieńczył, bezwiednie salutując i stukając obcasami oficerek - Vivat Teutonia! – po tym podrapał się po głowie i zatopił spojrzenie swoich zielonych oczu w Annie. – Ale to słuszna uwaga, najpierw przedstawię więc Państwu kilka szczegółów misji… - rzekł i ponownie zasiadł na swoim miejscu, uprzednio gasząc światło i zasłaniając okna roletami. Do ręki wziął laserowy wskaźnik. – Oczywiście proszę zadawać pytania, jak tylko się pojawią. Im więcej Państwu przekażę informacji teraz, tym łatwiej będzie wykonać misję. – dodał, a na płótnie pojawiła się twarz kobiety.

      text alternatywny

      -- To znana w andburskich kręgach arystokratka, Pani Arleta von Baumhoff. Burmistrz miasta Andburg. Została porwana. – Franz przeklikał do kolejnego slajdu, który przedstawiał salon rezydencji, w którym niektóre meble były poprzewracane, donice potłuczone, a wokoło panował spory rozgardiasz. – Stało się to zaledwie przed kilkoma dniami. Teren jest zabezpieczony. Staramy się trzymać to wszystko w sekrecie, ale trudno jest uniknąć wścibskich mediów, które próbują dostać się, dosłownie, drzwiami i oknami do środka. Nie mamy jednak żadnych wątpliwości, że za porwaniem stoją… ku naszej rozterce… loardyjskie plemiona koczownicze. A świadczy o tym poniższy list, jaki znaleźliśmy na miejscu:

      86859cfa-00de-407e-a84b-594da96386f2-image.png

      Wasza Cesarska Mość,
      Czas Teutończyków w Loardii dobiegł końca. A o tym, jak to się stanie, zadecydujecie właśnie wy. Albo poświęcicie Panią Arletę i przejdziemy od razu do ostrej ofensywy albo grzecznie wypierdolicie z Andburga i odzyskacie Panią Burmistrz. Macie miesiąc na wycofanie się z miasta.
      Z wyrazami wyjebania,
      Prawowici Loardczycy

      -- I tu zaczyna się Wasze zadanie. Zostaliście starannie wyselekcjonowani na podstawie cech, jakie reprezentujecie. Pani … - Franz spojrzał na notatki na kartce. – Loretta zna język tubylców a jednocześnie reprezentuje interesy arystokratyczne. Pani Anna, poza byciem doskonałym wsparciem w leczeniu, będzie potrafiła zrozumieć mentalność miejscowych. Pan Colonel to mężczyzna, który będzie potrafił wspomóc swoimi cechami fizycznymi, a Pan Phoebus nieszablonowym myśleniem. Waszym zadaniem będzie próba odbicia Pani Arlety z rąk porywaczy. W ten czy inny sposób. Liczymy na waszą pomysłowość i zaangażowanie. Korona na to liczy! I wszyscy Teutończycy w Loardii. Jednocześnie Loża Rycerska stoi dla Was otworem. Przekażemy wsparcie w tak wielu dziedzinach, jak to tylko możliwe. Liczy się czas. I wasza skuteczność. – Franz skończył czytać zapisane przez siebie wcześniej wersy i popatrzył po twarzach zebranych. – Czy są jakieś pytania? Spostrzeżenia? Prośby? – zapytał.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Plemiona koczownicze

      Darhan – najbardziej ucywilizowane plemię zamieszkujące tereny na południe od Lolandburga i na północ od Andburga. Oni reprezentują plemiona w rozmowach pomiędzy Teutończykami a Plemionami. Ich wodzem jest Rouran i trochę mówi po Teutońsku.

      text alternatywny
      Rouran

      napisane w Instytut Kultury Teutońskiej (Úr Institut ik úres Teutoniše Kulture)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Obwieszczenia

      eddd40a9-2032-416f-a66f-75e55c3ba512-grafik.png

      napisane w Loża Rycerzy Teutońskich (Úre Loge ik úrens Teutonišen Ritteren)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Siedziba Loży Rycerskiej w Andburgu [Gra fabularna]

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk

      Franz von Hochenberg potakiwał głową, słuchając słów roty wypowiadanych przez kobiety. Miał przy tym błogą minę, gdyż jako pełnokrwisty Teutończyk najwidoczniej potrafił docenić piękno patriotyzmu. Inaczej nie zostałby wybrany na takie stanowisko.

      -- Miło mi zatem powitać panie w szeregach Loży. – po tych słowach po tym na Lorettę. Obserwował niezbyt przychylnym wzrokiem na to, jak nabiera jedzenie na talerz. Bufet nie był przesadnie smaczny. Loretta wyczuwała, że użyte składniki były raczej budżetowe i miały tylko ładnie wyglądać. Wiedziała dobrze, jak smakuje baridajski kozi ser i mogła bez cienia wątpliwości stwierdzić, że ten był podrabiany. Dania w bufecie może nie odrzucały, ale też nie zachwycały w smaku, z pewnością nie zaspokajały jej wysublimowanego podniebienia. – Odpowiadając na pytanie, zaczynamy od tego, że wraz ze złożeniem przysięgi stają się panie Rycerzami Jej Cesarskiej Mości. Jeśli misja zostanie zakończona sukcesem, Jej Cesarska Mość Joanna Izabela mianuje was do Szlachty Wyższej, nadając Ziemie Lenne i tytuł Baronessy. Będą panie mogły wnioskować o konkretne ziemie. – odpowiedział i już zaczął otwierać usta, gdy stacjonarny, staromodny telefon ze sprężyną i tarczą do kręcenia leżący obok niego rozdzwonił się. Podniósł słuchawkę. - Franz von Hochenberg… - przedstawił się…

      ***

      @IHS @Heinz-Werner-Grüner

      Phoebus ledwie przekroczył próg Loży, gdy inny mężczyzna, Colonel Chwast, postawny i paskudny jak noc listopadowa, minął go, ocierając się o niego ramieniem. Wcale też tego nie zauważył i najwidoczniej nie zamierzał przepraszać. Ruszył prosto do recepcji.

      Recepcjonistka w okularach w kształcie kociego oka spojrzała kątem oka na rzucony na ladę świstek. Potem popatrzyła spode łba na petenta. Nie było w niej ani krztyny respektu ani obawy, które to wrażenia zwykle towarzyszyły Colonelowi z racji jego nietuzinkowej aparycji. Ta sekretarka pracowała w swoim zawodzie jednak zbyt długo, by ktokolwiek miał zrobić na niej wrażenie. Poza kierownictwem, rzecz jasna.

      -- Kolejka obowiązuje. – burknęła pod nosem, ale najwidoczniej z czystej ciekawości wzięła kartkę do ręki i rozwinęła. Omiotła ją spojrzeniem. – Acha. No dobrze. – sięgnęła po słuchawkę telefonu i nie przerywając notowania czegoś na kartce, wykręciła drugą ręką numer. Po chwili odezwał się głos. – Pan January "Colonel" Chwast spóźniony. Przyjąć? – zapytała głośno, tak, że wszyscy wokoło słyszeli. – Nie? Acha. Tak? Ale spóźnił się. Mhm… mhmm… dobrze. – po tych słowach odłożyła słuchawkę i długopis. I poprawiła okulary na nosie i wstała zza recepcji. Pociągnęła ołówkową spódniczkę nieco w dół. Była w wieku około czterdziestki, ale miała szczupłą i zgrabną sylwetkę. Nieco kręcąc biodrami wyszła zza recepcji i stanęła obok Colonela. Sięgała mu do ramienia. – Idzie za mną. – rzekła beznamiętnie i już miała ruszać, gdy rzucił jej się w oczy inny mężczyzna Phoebus , który, zagubiony, do tej pory nie ruszył się sprzed wejścia. – A pan do kogo? – zapytała go.

      ***

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk

      -- … oczywiście nie akceptujemy spóźnienia. – mówił na głos, nie krępując się obecnością kobiet. – Ale wyjątkowo proszę przyjąć. Poczekamy. Sprawa wagi państwowej. – po tym odłożył słuchawkę. – Zaraz dołączy do nas jeszcze jeden agent. Muszą panie uzbroić się w cierpliwość. W czasie oczekiwania puszczę paniom materiał audiowizualny. – Franz wziął do ręki pilota i uruchomił stary telewizor kineskopowy zawieszony na ścianie. Wnet na ekranie pojawił się typowy filmik propagandowo-dokumentalny, który odtwarzany jest cyklicznie na kanałach należących do cesarskiej telewizji i który był obu paniom bardzo dobrze znany. Trudno było żyć w Cesarstwie, a w szczelności w Loardii, i go nie znać. Jego przekazem było prezentowanie, jak wspaniale stało się, że Teutończycy wkroczyli do Loardii i rozpoczęli proces urbanizacji tego terenu. Dzięki Teutończykom Loardia to kraina mlekiem i miodem płynąca…

      „Loardia… życie pod zastaw… …” - odezwał się z telewizji głos znanej lektorki, Christiny von Tschubbenwald...

      //Offtop

      @Andrzej-Fryderyk @Joanna-Izabela – możecie sobie pozwolić na opisanie fragmentu tego filmu, jeśli macie ochotę.

      @Andrzej-Fryderyk @Joanna-Izabela @IHS @Heinz-Werner-Grüner
      Czas na odpis do. 26 do końca dnia. Nie napisanie odpisu równa się pominięcie w kolejce. Jeśli odpiszecie szybciej to i mój odpis będzie szybciej.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Tresci rot

      Ku chwale Cesarstwa Teutonii i Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli i wszystkiego, co teutońskie, ślubuję, że na powierzonym mi stanowisku będę spełniać swoje obowiązki gorliwie i sumiennie, polecenia mych przełożonych wykonywać z najwyższą starannością, będę strzec tajemnicy urzędowej, a w swoim postępowaniu będę kierować się zasadami honoru, uczciwości i ważności społecznej! Vivat Teutonia!

      napisane w Instytut Kultury Teutońskiej (Úr Institut ik úres Teutoniše Kulture)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Siedziba Loży Rycerskiej w Andburgu [Gra fabularna]

      Wyniki rzutów:

      Joanna 60
      Andrzej 82
      Heinz 77
      IHS 56

      Najwyższą kartę wylosowała Anna. Wy opisujecie losowanie.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Tresci rot

      Rota Joannitek:

      Ku chwale Cesarstwa Teutonii i Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli i wszystkiego, co teutońskie, składam niniejszym śluby czystości i wierności Jej Cesarskiej Mości jako wojowniczka w szeregach Suwerennego Walecznego Zakonu Kobiecego Joannitek Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli. Ślubuję niszczyć wszelkie objawy teutonofobii i antytetonizmu, pleniącego się po całym Pollinie jak plugawa zaraza, nie szczędzić swego ostrza na wrogów narodu teutońskiego i godnie reprezentować Cesarskie Oblicze każdym słowem i czynem, tak długo, jak na tronie zasiada Jej Cesarska Mość Joanna Izabela. Tak mi dopomóż wszystko, co teutońskie. Vivat Teutonia!

      napisane w Instytut Kultury Teutońskiej (Úr Institut ik úres Teutoniše Kulture)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Dworek Arlety [Gra Fabularna]

      @IHS @Heinz-Werner-Grüner

      Offtop: Opis tego, jak dotarliście na miejsce, zostawiam wam.
      Offtop: zaczyna następować wieczór.
      Offtop: Czas na odpis: do 17.04. do końca dnia. Każda grupa liczona teraz oddzielnie.

      Po odebraniu dwóch telefonów komórkowych, Colonel i Phoebus dotarli na miejsce. Posiadłość Pani Arlety znajdowała się pod miastem. Lokalne dworki miały to do siebie, że oddalone były od siebie wzajemnie o wiele kilometrów, ponieważ oddzielały je odległe połacie ziem należących do arystokracji. Podobnie było i tutaj. Budynek dworku otaczał ogród i ogrodzenie, a do następnego zabudowania była daleka droga. Brama wjazdowa Pozostawała zamknięta i zaklejona taśmą. Wejścia do środka strzegło dwóch strażników miejskich i jakiś mężczyzna w podeszłym wieku. Przed nimi tłoczyło się mnóstwo dziennikarzy i gapiów, próbujących dostać się do środka.

      text alternatywny

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Dworek Arlety [Gra Fabularna]

      Próba dyplomacji – rozproszenie tłumu. Bazowa szansa 30 %
      Umiejętność 9%
      Argumentacja 20%
      =59%
      1-59 – tłum rozchodzi się
      60-79 – tłum szaleje
      80 – 99 – tłum ignoruje Phoebusa
      100 – szczęśliwy traf
      21 sukces
      +1 dyplomacja

      Bazowa szansa na przekonanie strażników 60% (zwazywszy na to, ze strażnicy otrzymali info, że maja przybyć Phoebus i Colonel)
      Umiejętność zastraszenie 0
      Argumentacja 25 %
      = 85%
      1-85 sukces
      86-99 – porażka
      100 – szczęśliwy traf
      73 sukces
      +1Zastraszenie

      Bazowa szansa 60%
      Umiejętność (powinno być gimnastyka, ale niech będzie kondycja) 1
      Colonel korzysta z chwili zamieszania 10 %
      =71 %
      1-71 sukces
      72-80 Strażnicy go zauwazaja
      81-85 – Zauważają go psy po drugiej stronie
      86-99 -Straznicy go zauwazaja i uznaja Phoabusa za „rozpraszacz”
      100 szczęśliwy trwaf
      +1 Gimnatsyka

      Bazowa szansa 50 %

      • 5% za zapach
        Umiejętność 5%
        +5% za opis
        =55% szans
        1-55 Colonel zostaje niezauważony
        56-75 – Colonela zauważają psy
        76 – 99 – Colonela zauważa obsługa dworku
        100 – szczęśliwy traf
        93 Porażka

      Bazowo 10% szans Biologia
      1-10 sukces
      11-99 porażka
      100 szczęśliwy traf
      24 porażka

      @IHS

      Phoebus wkroczył w tłum dziennikarzy, który słuchając, co ma do powiedzenia, obstrykał go z każdego boku, a niektórzy nawet nagrali filmiki, dokumentując skrzętnie każde słowo. Ukontentowani wiadomościami rozeszli się, dyskutując o tym, czego się dowiedzieli. Pozostawili Phoebusa naprzeciwko strażników. Ci popatrzyli po sobie zmieszani, wysłuchując pogróżek z jego strony.

      -- Dostaliśmy informację, że ma się Pan zjawić. – powiedział w końcu jeden z nich drżącym głosem. – Proszę wchodzić. Nie szukamy zwady.

      Po tych słowach otworzył mu bramę.

      -- To ja Pana zaprowadzę. – zaproponował starszy mężczyzna, który stał ze strażnikami.

      text alternatywny

      – Nazywam się Alfred von Techno-Dżak. Jestem lokajem Pani Arlety. – przedstawił się, prowadząc Phoebua powolnym krokiem przez podjazd w stronę wejścia do dworku. Wyglądał, jakby miał się zaraz rozczłonkować. – Straszna historia, Psze Pana. Bardzo dobrze, że Panienka jest już bezpieczna… - ględził po drodze. Colonel natomiast zniknął, nie było go nigdzie widać.

      Lokaj i Phoebus przeszli przez główne wejście. Drzwi były wyłamane, w strzępach. Nie reprezentowały wprawdzie żadnej wartości obronnej, ponieważ były to zwykłe drzwi drewniane, jednak z pewnością zostały ostro potraktowane. Na podłodze widać było liczne ślady błota pozostawione przez buty. Idąc w prawo przez szeroki łuk drzwiowy wchodziło się do salonu. Tutaj na pierwszy rzut oka widać było pobojowisko. Na środku sporej wielkości dywanu stał wypoczynek. Trzyosobowa sofa była brudna, a dwa fotele powywracane. Szklany stolik kawowy został stłuczony. Wokoło walały się fragmenty rozbitych szklanych i ceramicznych przedmiotów. A niewielka witrynka została przewrócona i teraz leżała potłuczonymi drzwiczkami do podłogi.

      -- To tutaj, Psze Pana. Tutaj porwano Panienkę. – powiedział lokaj.

      ***

      @Heinz-Werner-Grüner

      Colonel korzystając z okazji postanowił przeskoczyć mur w ustronnym miejscu. Po krótkich zmaganiach udało mu się to. A gdy znajdował się na szczycie muru, znalazł tam samotną drewnianą strzałę. Miała lotki wykonane z brązowych, ptasich piór, których mężczyzna nie potrafił rozpoznać.

      Po chwili Colonel zeskoczył po drugiej stronie i próbując wtopić się w otoczenie zmierzał w kierunku tylnego wejścia do dworku zarezerwowanego dla służby. Wszystko szło wspaniale. Już był przy drzwiach i nawet wyłonił się z krzaków, gdy w przejściu stanęła młoda pokojówka.

      text alternatywny

      Zauważywszy Colonela stanęła jak wryta. Znieruchomiała, zrobiła wielkie oczy i nie odzywała się przez chwilę zszokowana.

      Offtop: Czas na post do 21.04. do końca dnia
      @IHS @Heinz-Werner-Grüner – Jeśli chcecie przeszukać jakieś miejsce lub przyjrzeć się dokładniej, to zaznaczajcie to w opisach. Wtedy będę dawała szczegółowe opisy.

      @Heinz-Werner-Grüner twoje umiejki:
      0943d867-f792-4bed-bc03-088eff2199b9-image.png

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Dworek Arlety [Gra Fabularna]

      @IHS

      Colonel podszedł do witrynki typowym dla siebie twardym krokiem. Przykucnął przy niej i przyjrzał się śladowi. Nie było po nim widać ani odrobiny zażenowania tym, że został złapany przez pokojówkę. Raczej cieszył się z obrotu spraw, a tak naprawdę to myślał sobie: „Mam wyjebane”.

      -- To nie była strzelba, bo szyba by sie rozbiła do cna. – stwierdził fachowo. – Ani nie karabin. Inaczej byłby więcej niż jeden ślad. To pistolet. Jakiś kolt albo coś. Ale zaraz się przekonamy... – powiedział, po czym przeszedł po witrynce swoimi buciorami tak, że szyba popekała do reszty, a sam mebel zatrzeszczał. Podeszedł do ściany, gdzie również widac było pewne wgłębienie. A potem przykucnął przy podłodze. – Jest i zguba. – powiedział, podnosząc nabój do góry. Był wyjątkowy w swoim rodzaju, pozłacany z napisem w języku teutońskim: „Żegnaj, przyjacielu”. Colonel podszedł do Phoebusa i pokazał mu znalezisko, trzymając je między palcem wskazującym a kciukiem. – To jest z jakiejś gejowskiej broni kolekcjonerskiej. Takiego małego pistolecika, jak mają niektórzy. – powiedział, przykładając dłoń w miejsce poniżej pasa, gdzie ukrywały się jego klejnoty, wyciągając palec wskazujący i kciuk, poruszył biodrami do przodu robiąc odgłos: „Pow!”.

      Alfred tymczasem zająknął się. Widać było, że nie był skłonny przekazywać plotki na temat swojej Pani. Podrapał się po głowie i zaczął wymijająco:

      -- Pani to atrakcyjna kobieta. Wiadomo, że kręciło się wokół niej różnych takich kilku. Ale wie Pan, ani ja ani Alinka nie wtrącamy się w sprawy Pani Arlety.

      Wkrótce w drzwiach stanęła Alina, którą Alfred wcześniej zawołał. Była wyraźnie przestraszona i co chwilę spoglądała na Colonela.

      -- W czym mogę pomóc?

      Colonel natomiast złapał Phoebusa za ramię i odciągnął na chwilę na bok. Potem zaczął szeptać mu na ucho tak głośno, że wszyscy wokół i tak słyszeli. Jego oddech nie należał do przyjemnych zapachów.

      -- Słuchaj, nie myśl sobie, że będziesz tu wszystko robił sam. Idę z wami na przesłuchanie. Jasne?

      Offtop: Jeśli chcesz, żeby Alfred powiedział coś więcej, to musisz go jakoś przekonać. Podobnie, jeśli chcesz pozbyć się Colonela. Odpis do 14.05. do końca dnia.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew

    Najnowszy post utworzony przez Teutoński Lew

    • RE: Wioska Drahan

      Bulduun popatrzył z mokrymi oczami na Annę, a Wódz przytaknął w jego imieniu. Chłopiec jeszcze raz podziękował, po czym w tym momencie wrócił do namiotu matki, by przy niej czuwać.

      Tymczasem Wódz zaprowadził Annę, Lorettę i Magnusa do swojego namiotu. Rozmiarowo nie odróżniał się od pozostałych. W środku podzielony był na kilka izb przepierzonych materiałem, przez który przedzierały się co jakiś czas różne osoby, kilka kobiet i mnóstwo dzieci w różnym wieku. Mężczyzna odganiał je machnięciem reki i niskim poburkiwaniem.

      Wódz zaprosił swoich gości, aby zasiedli na grubym dywanie, gdzie stał niski stoliczek. Wkrótce kobiety nakryły go półmiskami z suszonym mięsem, podpłomykami oraz wyrobami z koziego mleka. Do picia podano wodę oraz wino domowego wyrobu. Ponadto postawiono również dzbanek z jakimś naparem i jakiegoś rodzaju ciasto, które smakowało korzennie.

      Potem do stołu dosiadła się młoda dziewczyna w wieku około dwudziestu lat, która zajęła miejsce obok Magnusa i dawała mu gestami do zrozumienia, że będzie go obsługiwać.

      -- Wódz? – zapytał Wódz wioski Magnusa, po czym wręczył mu do ręki nabitą czymś fajkę. – Twoja żony bardzo duża pomoc moja wioska. My dziękować.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Wioska Drahan

      Gdy Loretta wyskoczyła z namiotu, Magnus przyglądnął się jeszcze chwilę temu, co działo się w środku, jednak po chwili również wyszedł i odszukał Lorettę. Wręczył jej wyszywaną swoimi inicjałami bawełnianą chusteczkę, która najwidoczniej spryskana była perfumami o akcencie drzewa sandałowego.

      ponieważ zabieg trochę trwał, Loretta ma jeszcze czas na poprowadzenie rozmowy z Magnusem. Jeśli @Joanna-Izabela chce, to możemy poprowadzić na priv i opublikuje tę rozmowę w swoim poście

      Już w trakcie zabiegu Anna miała dobre przeczucia. Widziała, że pacjentka odpręża się, leki przeciwbólowe działały. Wkrótce zrobiła się chłodniejsza i bezwiednie zapadła w sen.

      Gdy tylko Anna wyszła z namiotu, Bilguun wyskoczył zaraz za nią. Klęknął przed nią, chwycił ją w pasie i ścisnął, zaciskając oczy.

      -- Bayarlalaa! Bayarlalaa! – mówił, całując ją po rękach, jeśli mu na to pozwoliła.

      Za całą resztą wyszedł również wódz. Skinął głową Annie.

      -- Dziękuję. – powiedział poważnie. – Duża pomoc. Teraz my pomóc. Co potrzeba?

      Anna +3 do leczenie

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Wioska Drahan

      Magnus odpalił papierosa, uniósł głowę do góry i uważnie słuchał rozmowy, choć sam nie przedstawił się ani nie wtrącał się w jej przebieg.

      Wódz pokiwał głową i powiedział:

      -- Idzie.

      Pomachał ręką i zaprowadził wszystkich obecnych, w tym również Magnusa, i w kierunku jednego z namiotów. Podniósł dłoń do góry i najpierw wkroczył do środka wyłącznie z chłopcem.

      text alternatywny

      Po chwili Bilguun wyłonił się z wnętrza i zaprosił wszystkich machnięciem reki.

      W środku na posłaniu leżała kobieta w wieku między czterdzieści a pięćdziesiąt lat, przykryta trzema futrami. Czarne niczym smoła włosy przylepiły jej się do twarzy, zasłaniając niewielkie szparki, jakie tworzyły oczy.

      -- Uhh... – westchnął Magnus z niesmakiem - proletariat... - dodał szeptem do Loretty, machając przy tym ręką przed nosem, gdyż w środku panował zaduch wymieszany z zapachem choroby.

      Bilguun podbiegł do Anny i niemalże przytknął jej do twarzy jakieś zioła i główkę czosnku.

      -- Nie pomaga. – wyjaśnił Wódz.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Wioska Drahan

      @Andrzej-Fryderyk @Joanna-Izabela

      text alternatywny

      Plemię Drahan to najbardziej ucywilizowane plemię zamieszkujące tereny na południe od Lolandburga i na północ od Andburga. Jest też umownym reprezentantem wszystkich pozostałych, w pewnym stopniu zjednoczonych plemion, w rozmowach pomiędzy Teutończykami a Plemionami. Charakteryzują się tym, że czasami noszą współczesne ubrania, natomiast ich tradycyjne stroje są wykonane z białego lnu. Ozdabiają się czerwonymi koralikami wykonanymi ze spadów suchego drewna napotykanego na stepach. Ich namioty są raczej skromne zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz i błąkają się wokół nich stada kóz.

      ***

      W poprzednim odcinku...

      *Anna i Loretta zostały wcielone w szeregi Loży Rycerskiej i przydzielone do realizacji tajnej misji.

      Znana w andburskich kręgach arystokratka, Arleta von Baumhoff, burmistrz miasta Andburg, została porwana. Za porwaniem stoją loardyjskie plemiona koczownicze o czym świadczy list znaleziony na miejscu porwania, w dworku Pani Burmistrz:

      Wasza Cesarska Mość,
      Czas Teutończyków w Loardii dobiegł końca. A o tym, jak to się stanie, zadecydujecie właśnie wy. Albo poświęcicie Panią Arletę i przejdziemy od razu do ostrej ofensywy albo grzecznie wypierdolicie z Andburga i odzyskacie Panią Burmistrz. Macie miesiąc na wycofanie się z miasta.
      Z wyrazami wyjebania,
      Prawowici Loardczycy

      Zadaniem Anny i Loretty jest próba odbicia Pani Arlety z rąk porywaczy.

      Chwast w towarzystwie Phoebusa zostali wysłani na zwiady terenu dworku, lecz słuch o nich zaginął.

      Tymczasem Anna i Loretta po awarii auta utkwiły na jendej z samotnych stacji benzynowych w samym sercu stepów. Tam poznają Magnusa von Sauriera, teutońskiego arystokratę oraz tubylca Bilguuna i jego orła Tsakhiagiin z przyjaznego plemienia Drahan, do którego zamierzają się udać...

      Lisa i kierowca Loży pozostali na stacji w oczekiwaniu na pomoc.*

      ***

      Anna jechała przodem na motorze ze swoim nowym loardzkim przyjacielem. Ten wskazywał jej ręką, w którym kierunku powinna jechać. Choć siedziała na takiej maszynie po raz pierwszy w życiu, oczywiście nie przyznawała się do tego, tym bardziej, że odkryła w sobie naturalny talent do manewrowania maszyną. Przypominało to trochę... lot na miotle? Za nimi natomiast podążał Magnus w towarzystwie Loretty. Całą drogę nie odzywał się. I choć miał niejedną okazję, by odbić w bok, nie zrobił tego. Ani też nie próbował zagadywać Loretty.

      Wkrótce poranne promienie słońca wskazały im namioty rozbite w okolicy oazy. Odgłos zbliżających się pojazdów silnikowych zerwał na równe nogi wartowników, jak i obudził mieszkańców, którzy zaniepokojeni zaczęli wychylać głowy zza poły wejściowych otworów. Pierwsze wychodzące na pastwisko kozy zabeczaly donośnie.

      Zanim Anna zdążyła zahamować, koczowniczy chłopiec zeskoczył z jej pojazu i ruszył wprost na spotkanie mężczyzny, w którym zarówno Anna jak i Loretta z łatwością rozpoznały wspominanego w siedzibie Loży Wodza Rourana.

      text alternatywny

      -- Darga! Darga! Ter emegtei! – zakrzyknął rozgorączkowany, wskazując palcem na Annę. - Ter eejiigee edgeej, edgeej chadna!

      Wódz uspokoił go machnięciem ręki i poklepaniem po ramieniu.-

      -- Za... za... – odpowiedział mu. - Chamtai yariltsiya.

      Po tych słowach skierował się do Anny i Loretty. Magnus pozostał z tyłu. Opierał się o swoje auto plecami i odpalał właśnie papierosa w ustach.

      -- Witam. Ja Rouran, Ojciec Drahan. – powiedział Rouran. – Czemu wizyta? Kto wy?

      Anna +1 jazda motorem

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Przenosiny do Srebrnego Rogu

      https://www.youtube.com/watch?v=VQH-LWB1Jnc&list=PLBKadB95sF46sIN2fmEWPPzlCeRXx-Lio&index=22

      Medalion prześlizgnął się przez czarne włosy Nurdrun i pobłyskując oślepiającym blaskiem spoczął w należytym miejscu poniżej odsłoniętego dekoltu, gdzie odtąd miał zagrzać swoje miejsce.

      Gdy słowa Jej Cesarskiej Mości ucichły, zawtórowały jej znów złowieszcze trąby, wzbudzając w zebranych mimowolny dreszcz. To była wiekopomna chwila. Nowy początek nie tylko dla przeoryszy, ale i dla teutońskiej armii.

      Nurdrun uniosła wzrok, by ujrzeć oczy Cesarzowej, a gdy ich surowe spojrzenia kryształowych tęczówek zetknęły się, przytaknęła głową lekko na znak, że przyjmuje swoje brzemię.

      Po tym powstała, prostując się i przeszła na prawicę Władczyni. Obróciła się zamaszyście, uniosła w górę swój miecz. W drugą rękę ujęła długi tren sukni i płynnym ruchem obcięła go. Rzuciła go pod nogi na znak, że ceremonia dokonała się.

      Wszyscy zebrani powstali z miejsc i zaczęli wiwatować:

      -- Vivat Teutonia!

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Tresci rot

      Rota Joannitek:

      Ku chwale Cesarstwa Teutonii i Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli i wszystkiego, co teutońskie, składam niniejszym śluby czystości i wierności Jej Cesarskiej Mości jako wojowniczka w szeregach Suwerennego Walecznego Zakonu Kobiecego Joannitek Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli. Ślubuję niszczyć wszelkie objawy teutonofobii i antytetonizmu, pleniącego się po całym Pollinie jak plugawa zaraza, nie szczędzić swego ostrza na wrogów narodu teutońskiego i godnie reprezentować Cesarskie Oblicze każdym słowem i czynem, tak długo, jak na tronie zasiada Jej Cesarska Mość Joanna Izabela. Tak mi dopomóż wszystko, co teutońskie. Vivat Teutonia!

      napisane w Instytut Kultury Teutońskiej (Úr Institut ik úres Teutoniše Kulture)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Przenosiny do Srebrnego Rogu

      https://www.youtube.com/watch?v=U5hE3GLSnTo&list=PLBKadB95sF46sIN2fmEWPPzlCeRXx-Lio&index=1

      text alternatywny

      Huk teutońskich trąb wojennych odbił się echem po pokrytych arrasami ścianach Sali Tronowej Pałacu Cesarskiego w Srebrnym Rogu, wprawiając liczne kandelabry i kryształowe lustra w wibracje. Toczące się wydarzenia zapowiedziane zostały w pośpiechu, o czym świadczyła niewielka ilość świadów, którzy zebrani w drewnianych ławach powstali z miejsc. W głowach krążyło im jedno pytanie: „Czy było to celowe czy też tylko przypadkowe”, lecz nie wiedział tego z pewnością żaden z nich. Ciężkie dębowe drzwi zdobione płaskorzeźbami zostały zamaszyście otwarte. Najpierw wkroczyli dwaj halabardnicy wezwani z Głównej Siedziby Loży Rycerskiej w Srebrnym Rogu. Ustawili się po każdej ze stron wejścia. Zaraz za nimi wszedł herold.

      -- Najmiłościwsza Pani, Reichritter Natalia von Lichtenstein. – zapowiedział, odsuwając się na bok i salutując.

      W drzwiach wkrótce ukazała się kobieca postać ubrana w trupio czarną suknię z trenem ciągnącym się za nią na niemal całą długość dywanu wiodącego pod sam tron. Twarz osłoniętą miała od wysokości nosa woalem, ukazując jedynie oczy podkreślone czarnymi kreskami. W rękach okrytych welurowymi rękawiczkami dzierżyła wydobyty z pochwy lekki miecz jednostronny i jednoręczny, który w sercu miał łeb lwa gryzący rubin. Przebyła całą drogę dostojnie, a gdy znalazła się już pod schodkami, raptownie ladła na kolano, pochylając głowę i oczekując na swe przeznaczenie…

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Akademia Rycerska

      Pani Akrypo Ali Shariati,

      Mamy przyjemność poinformować, że Pani podanie o przyjęcie w szeregi Loży Rycerskiej spotkało się z pozytywną decyzją ze strony Reichritter Srebrnego Rogu, Natalii Alatriste von Lichtenstein.

      Po prześledzeniu Pani akt potwierdziliśmy autentyczność złożonych oświadczeń oraz uznaliśmy, że posiadana przez Panią wiedza z zakresu wojskowości Cesarstwa Teutonii, obowiazujących przepisów prawa oraz Symboli Narodowych jest wystarczająca, by pominąć szkolenie w Akademii i nadać Pani odpowiedni stopień wojskowy na poziomie Knecht.

      Zostaje Pani przydzielona do Głównej Siedziby Loży Rycerskiej, mieszczącej się w Srebrnym Rogu, a Pani bezpośrednim przełożonym zostaje Reichritter Srebrnego Rogu Natalia von Lichtenstein, do której należy zgłosić się niezwłocznie za pośrednictwem wiadomości prywatnej na „Discord”. W razie problemów technicznych prosimy o wiadomość w tym wątku na forum.

      Przed przystąpieniem do służby należy złożyć uroczystą przysięgę zgodnie z powyższą rotą.

      8e6d5997-81da-4653-a8bf-1cc80b6c0aa4-grafik.png

      napisane w Loża Rycerzy Teutońskich (Úre Loge ik úrens Teutonišen Ritteren)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      Magnus westchnął i skrzywił się, gdy otrzymał ostrzegawszy cios od Anny. Podniósł więc ręce z powrotem do góry i obserwował wymianę zdań między kobietami, raz spoglądając na jedną, raz na drugą.

      Anna po krótkiej rozmowie telefonicznej z recepcją potwierdziła, że rzeczywiście w Loży jest zarejestrowany niejaki Znamienity Fechter Magnus von Saurier. Mężczyzna w wieku około 32 lat, rudowłosy. Udzielono jej również informacji, że jest to posiadacz ziemski i podupadły plantator tytoniu, którego włości mieszczą się niedaleko wybrzeża graniczącego z wyspą Auterra.

      Gdy Anna wróciła po rozmowie telefonicznej, Magnus zaczął mówić:

      -- Nie widzę innego rozwiązania, niż takie, że ... dzikus pojedzie na motorze. Ptak sobie poleci za nim... – zaproponował, po czym spojrzał z lekką obawą na Annę, uśmiechając się przy tym krzywo. – Może Pani Loretta pojedzie ze mną w aucie... a ty – wskazał na Annę- jesteś niska i szczupła. Zmieściłabyś się do bagażnika... – zaryzykował, widocznie rozbawiony swoją propozycją. – Nadal nie wiem jednak, dokąd chcecie jechać. I w jakim celu...

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk @Natasha-von-Sarm-a-la-Triste

      --Oh! Nie sądzę, by Jej Łaskawość Reichritter Srebrnego Rogu Natalia Alatriste von Lichtenstein ucieszyła się na wieści, że ucierpiał Znamienity Fechter Magnus von Saurier… - powiedział i czując, że Anna poluzowała uściska, pozwolił sobie na to, by chwycić łagodnie dłoń, w której trzymała sztylet, i odsunąć ją sobie całkowicie od szyi. Robił to powoli I ostrożnie. – Nie ukrywam, że jestem nieco urażony waszym zachowaniem, drogie Panie. – mówił dalej, uśmiechając się cały czas. Był to uśmiech nieudolnie udający ciepły i serdeczny, jaki to może posłać wyłącznie osoba wyzuta z wszelkiej empatii. – Nie wiem czym zasłużyłem sobie na tę nieufność… nie wspominając o próbie kradzieży auta. – stwierdził, chrząkając. Cały czas patrzył na Lorettę wyczekująco. – Jednak! – podniósł ręce do gory na wysokości klatki piersiowej, otworzył dłonie. – Nie żywię głębokiej urazy. Proponuję rzucić w niepamięć ten przykry epizod. – zaproponował, a uśmiech tańczył mu na ustach we wstrzymywanym rozbawieniu, aż ukazywał swoje białe zęby. – Zacznijmy od początku. Powiedzcie mi, czemu szukacie dzikusów, a ja być może będę potrafił wam pomóc! Oczywiście jako wierny Fechter Jej Cesarskiej Mości.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew