Nawigacja

    Cesarstwo Teutonii (Emporrak Teutonie)

    • Zaloguj się
    • Szukaj
    • Cesarski System Centralny
    • Główna
    • Discord
    • Ostatnie
    • Tagi
    • Popularne
    • Użytkownicy
    • Grupy
    • Archiwalna strona Królestwa Teutonii
    1. Strona startowa
    2. Teutoński Lew
    3. Posty
    • Profil
    • Obserwowani 0
    • Obserwujący 0
    • Tematy 17
    • Posty 67
    • Najlepsze 15
    • Grupy 0

    Posty napisane przez Teutoński Lew

    • RE: Wioska Drahan

      Bulduun popatrzył z mokrymi oczami na Annę, a Wódz przytaknął w jego imieniu. Chłopiec jeszcze raz podziękował, po czym w tym momencie wrócił do namiotu matki, by przy niej czuwać.

      Tymczasem Wódz zaprowadził Annę, Lorettę i Magnusa do swojego namiotu. Rozmiarowo nie odróżniał się od pozostałych. W środku podzielony był na kilka izb przepierzonych materiałem, przez który przedzierały się co jakiś czas różne osoby, kilka kobiet i mnóstwo dzieci w różnym wieku. Mężczyzna odganiał je machnięciem reki i niskim poburkiwaniem.

      Wódz zaprosił swoich gości, aby zasiedli na grubym dywanie, gdzie stał niski stoliczek. Wkrótce kobiety nakryły go półmiskami z suszonym mięsem, podpłomykami oraz wyrobami z koziego mleka. Do picia podano wodę oraz wino domowego wyrobu. Ponadto postawiono również dzbanek z jakimś naparem i jakiegoś rodzaju ciasto, które smakowało korzennie.

      Potem do stołu dosiadła się młoda dziewczyna w wieku około dwudziestu lat, która zajęła miejsce obok Magnusa i dawała mu gestami do zrozumienia, że będzie go obsługiwać.

      -- Wódz? – zapytał Wódz wioski Magnusa, po czym wręczył mu do ręki nabitą czymś fajkę. – Twoja żony bardzo duża pomoc moja wioska. My dziękować.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Wioska Drahan

      Gdy Loretta wyskoczyła z namiotu, Magnus przyglądnął się jeszcze chwilę temu, co działo się w środku, jednak po chwili również wyszedł i odszukał Lorettę. Wręczył jej wyszywaną swoimi inicjałami bawełnianą chusteczkę, która najwidoczniej spryskana była perfumami o akcencie drzewa sandałowego.

      ponieważ zabieg trochę trwał, Loretta ma jeszcze czas na poprowadzenie rozmowy z Magnusem. Jeśli @Joanna-Izabela chce, to możemy poprowadzić na priv i opublikuje tę rozmowę w swoim poście

      Już w trakcie zabiegu Anna miała dobre przeczucia. Widziała, że pacjentka odpręża się, leki przeciwbólowe działały. Wkrótce zrobiła się chłodniejsza i bezwiednie zapadła w sen.

      Gdy tylko Anna wyszła z namiotu, Bilguun wyskoczył zaraz za nią. Klęknął przed nią, chwycił ją w pasie i ścisnął, zaciskając oczy.

      -- Bayarlalaa! Bayarlalaa! – mówił, całując ją po rękach, jeśli mu na to pozwoliła.

      Za całą resztą wyszedł również wódz. Skinął głową Annie.

      -- Dziękuję. – powiedział poważnie. – Duża pomoc. Teraz my pomóc. Co potrzeba?

      Anna +3 do leczenie

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Wioska Drahan

      Magnus odpalił papierosa, uniósł głowę do góry i uważnie słuchał rozmowy, choć sam nie przedstawił się ani nie wtrącał się w jej przebieg.

      Wódz pokiwał głową i powiedział:

      -- Idzie.

      Pomachał ręką i zaprowadził wszystkich obecnych, w tym również Magnusa, i w kierunku jednego z namiotów. Podniósł dłoń do góry i najpierw wkroczył do środka wyłącznie z chłopcem.

      text alternatywny

      Po chwili Bilguun wyłonił się z wnętrza i zaprosił wszystkich machnięciem reki.

      W środku na posłaniu leżała kobieta w wieku między czterdzieści a pięćdziesiąt lat, przykryta trzema futrami. Czarne niczym smoła włosy przylepiły jej się do twarzy, zasłaniając niewielkie szparki, jakie tworzyły oczy.

      -- Uhh... – westchnął Magnus z niesmakiem - proletariat... - dodał szeptem do Loretty, machając przy tym ręką przed nosem, gdyż w środku panował zaduch wymieszany z zapachem choroby.

      Bilguun podbiegł do Anny i niemalże przytknął jej do twarzy jakieś zioła i główkę czosnku.

      -- Nie pomaga. – wyjaśnił Wódz.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Wioska Drahan

      @Andrzej-Fryderyk @Joanna-Izabela

      text alternatywny

      Plemię Drahan to najbardziej ucywilizowane plemię zamieszkujące tereny na południe od Lolandburga i na północ od Andburga. Jest też umownym reprezentantem wszystkich pozostałych, w pewnym stopniu zjednoczonych plemion, w rozmowach pomiędzy Teutończykami a Plemionami. Charakteryzują się tym, że czasami noszą współczesne ubrania, natomiast ich tradycyjne stroje są wykonane z białego lnu. Ozdabiają się czerwonymi koralikami wykonanymi ze spadów suchego drewna napotykanego na stepach. Ich namioty są raczej skromne zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz i błąkają się wokół nich stada kóz.

      ***

      W poprzednim odcinku...

      *Anna i Loretta zostały wcielone w szeregi Loży Rycerskiej i przydzielone do realizacji tajnej misji.

      Znana w andburskich kręgach arystokratka, Arleta von Baumhoff, burmistrz miasta Andburg, została porwana. Za porwaniem stoją loardyjskie plemiona koczownicze o czym świadczy list znaleziony na miejscu porwania, w dworku Pani Burmistrz:

      Wasza Cesarska Mość,
      Czas Teutończyków w Loardii dobiegł końca. A o tym, jak to się stanie, zadecydujecie właśnie wy. Albo poświęcicie Panią Arletę i przejdziemy od razu do ostrej ofensywy albo grzecznie wypierdolicie z Andburga i odzyskacie Panią Burmistrz. Macie miesiąc na wycofanie się z miasta.
      Z wyrazami wyjebania,
      Prawowici Loardczycy

      Zadaniem Anny i Loretty jest próba odbicia Pani Arlety z rąk porywaczy.

      Chwast w towarzystwie Phoebusa zostali wysłani na zwiady terenu dworku, lecz słuch o nich zaginął.

      Tymczasem Anna i Loretta po awarii auta utkwiły na jendej z samotnych stacji benzynowych w samym sercu stepów. Tam poznają Magnusa von Sauriera, teutońskiego arystokratę oraz tubylca Bilguuna i jego orła Tsakhiagiin z przyjaznego plemienia Drahan, do którego zamierzają się udać...

      Lisa i kierowca Loży pozostali na stacji w oczekiwaniu na pomoc.*

      ***

      Anna jechała przodem na motorze ze swoim nowym loardzkim przyjacielem. Ten wskazywał jej ręką, w którym kierunku powinna jechać. Choć siedziała na takiej maszynie po raz pierwszy w życiu, oczywiście nie przyznawała się do tego, tym bardziej, że odkryła w sobie naturalny talent do manewrowania maszyną. Przypominało to trochę... lot na miotle? Za nimi natomiast podążał Magnus w towarzystwie Loretty. Całą drogę nie odzywał się. I choć miał niejedną okazję, by odbić w bok, nie zrobił tego. Ani też nie próbował zagadywać Loretty.

      Wkrótce poranne promienie słońca wskazały im namioty rozbite w okolicy oazy. Odgłos zbliżających się pojazdów silnikowych zerwał na równe nogi wartowników, jak i obudził mieszkańców, którzy zaniepokojeni zaczęli wychylać głowy zza poły wejściowych otworów. Pierwsze wychodzące na pastwisko kozy zabeczaly donośnie.

      Zanim Anna zdążyła zahamować, koczowniczy chłopiec zeskoczył z jej pojazu i ruszył wprost na spotkanie mężczyzny, w którym zarówno Anna jak i Loretta z łatwością rozpoznały wspominanego w siedzibie Loży Wodza Rourana.

      text alternatywny

      -- Darga! Darga! Ter emegtei! – zakrzyknął rozgorączkowany, wskazując palcem na Annę. - Ter eejiigee edgeej, edgeej chadna!

      Wódz uspokoił go machnięciem ręki i poklepaniem po ramieniu.-

      -- Za... za... – odpowiedział mu. - Chamtai yariltsiya.

      Po tych słowach skierował się do Anny i Loretty. Magnus pozostał z tyłu. Opierał się o swoje auto plecami i odpalał właśnie papierosa w ustach.

      -- Witam. Ja Rouran, Ojciec Drahan. – powiedział Rouran. – Czemu wizyta? Kto wy?

      Anna +1 jazda motorem

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Przenosiny do Srebrnego Rogu

      https://www.youtube.com/watch?v=VQH-LWB1Jnc&list=PLBKadB95sF46sIN2fmEWPPzlCeRXx-Lio&index=22

      Medalion prześlizgnął się przez czarne włosy Nurdrun i pobłyskując oślepiającym blaskiem spoczął w należytym miejscu poniżej odsłoniętego dekoltu, gdzie odtąd miał zagrzać swoje miejsce.

      Gdy słowa Jej Cesarskiej Mości ucichły, zawtórowały jej znów złowieszcze trąby, wzbudzając w zebranych mimowolny dreszcz. To była wiekopomna chwila. Nowy początek nie tylko dla przeoryszy, ale i dla teutońskiej armii.

      Nurdrun uniosła wzrok, by ujrzeć oczy Cesarzowej, a gdy ich surowe spojrzenia kryształowych tęczówek zetknęły się, przytaknęła głową lekko na znak, że przyjmuje swoje brzemię.

      Po tym powstała, prostując się i przeszła na prawicę Władczyni. Obróciła się zamaszyście, uniosła w górę swój miecz. W drugą rękę ujęła długi tren sukni i płynnym ruchem obcięła go. Rzuciła go pod nogi na znak, że ceremonia dokonała się.

      Wszyscy zebrani powstali z miejsc i zaczęli wiwatować:

      -- Vivat Teutonia!

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Tresci rot

      Rota Joannitek:

      Ku chwale Cesarstwa Teutonii i Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli i wszystkiego, co teutońskie, składam niniejszym śluby czystości i wierności Jej Cesarskiej Mości jako wojowniczka w szeregach Suwerennego Walecznego Zakonu Kobiecego Joannitek Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli. Ślubuję niszczyć wszelkie objawy teutonofobii i antytetonizmu, pleniącego się po całym Pollinie jak plugawa zaraza, nie szczędzić swego ostrza na wrogów narodu teutońskiego i godnie reprezentować Cesarskie Oblicze każdym słowem i czynem, tak długo, jak na tronie zasiada Jej Cesarska Mość Joanna Izabela. Tak mi dopomóż wszystko, co teutońskie. Vivat Teutonia!

      napisane w Instytut Kultury Teutońskiej (Úr Institut ik úres Teutoniše Kulture)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Przenosiny do Srebrnego Rogu

      https://www.youtube.com/watch?v=U5hE3GLSnTo&list=PLBKadB95sF46sIN2fmEWPPzlCeRXx-Lio&index=1

      text alternatywny

      Huk teutońskich trąb wojennych odbił się echem po pokrytych arrasami ścianach Sali Tronowej Pałacu Cesarskiego w Srebrnym Rogu, wprawiając liczne kandelabry i kryształowe lustra w wibracje. Toczące się wydarzenia zapowiedziane zostały w pośpiechu, o czym świadczyła niewielka ilość świadów, którzy zebrani w drewnianych ławach powstali z miejsc. W głowach krążyło im jedno pytanie: „Czy było to celowe czy też tylko przypadkowe”, lecz nie wiedział tego z pewnością żaden z nich. Ciężkie dębowe drzwi zdobione płaskorzeźbami zostały zamaszyście otwarte. Najpierw wkroczyli dwaj halabardnicy wezwani z Głównej Siedziby Loży Rycerskiej w Srebrnym Rogu. Ustawili się po każdej ze stron wejścia. Zaraz za nimi wszedł herold.

      -- Najmiłościwsza Pani, Reichritter Natalia von Lichtenstein. – zapowiedział, odsuwając się na bok i salutując.

      W drzwiach wkrótce ukazała się kobieca postać ubrana w trupio czarną suknię z trenem ciągnącym się za nią na niemal całą długość dywanu wiodącego pod sam tron. Twarz osłoniętą miała od wysokości nosa woalem, ukazując jedynie oczy podkreślone czarnymi kreskami. W rękach okrytych welurowymi rękawiczkami dzierżyła wydobyty z pochwy lekki miecz jednostronny i jednoręczny, który w sercu miał łeb lwa gryzący rubin. Przebyła całą drogę dostojnie, a gdy znalazła się już pod schodkami, raptownie ladła na kolano, pochylając głowę i oczekując na swe przeznaczenie…

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Akademia Rycerska

      Pani Akrypo Ali Shariati,

      Mamy przyjemność poinformować, że Pani podanie o przyjęcie w szeregi Loży Rycerskiej spotkało się z pozytywną decyzją ze strony Reichritter Srebrnego Rogu, Natalii Alatriste von Lichtenstein.

      Po prześledzeniu Pani akt potwierdziliśmy autentyczność złożonych oświadczeń oraz uznaliśmy, że posiadana przez Panią wiedza z zakresu wojskowości Cesarstwa Teutonii, obowiazujących przepisów prawa oraz Symboli Narodowych jest wystarczająca, by pominąć szkolenie w Akademii i nadać Pani odpowiedni stopień wojskowy na poziomie Knecht.

      Zostaje Pani przydzielona do Głównej Siedziby Loży Rycerskiej, mieszczącej się w Srebrnym Rogu, a Pani bezpośrednim przełożonym zostaje Reichritter Srebrnego Rogu Natalia von Lichtenstein, do której należy zgłosić się niezwłocznie za pośrednictwem wiadomości prywatnej na „Discord”. W razie problemów technicznych prosimy o wiadomość w tym wątku na forum.

      Przed przystąpieniem do służby należy złożyć uroczystą przysięgę zgodnie z powyższą rotą.

      8e6d5997-81da-4653-a8bf-1cc80b6c0aa4-grafik.png

      napisane w Loża Rycerzy Teutońskich (Úre Loge ik úrens Teutonišen Ritteren)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      Magnus westchnął i skrzywił się, gdy otrzymał ostrzegawszy cios od Anny. Podniósł więc ręce z powrotem do góry i obserwował wymianę zdań między kobietami, raz spoglądając na jedną, raz na drugą.

      Anna po krótkiej rozmowie telefonicznej z recepcją potwierdziła, że rzeczywiście w Loży jest zarejestrowany niejaki Znamienity Fechter Magnus von Saurier. Mężczyzna w wieku około 32 lat, rudowłosy. Udzielono jej również informacji, że jest to posiadacz ziemski i podupadły plantator tytoniu, którego włości mieszczą się niedaleko wybrzeża graniczącego z wyspą Auterra.

      Gdy Anna wróciła po rozmowie telefonicznej, Magnus zaczął mówić:

      -- Nie widzę innego rozwiązania, niż takie, że ... dzikus pojedzie na motorze. Ptak sobie poleci za nim... – zaproponował, po czym spojrzał z lekką obawą na Annę, uśmiechając się przy tym krzywo. – Może Pani Loretta pojedzie ze mną w aucie... a ty – wskazał na Annę- jesteś niska i szczupła. Zmieściłabyś się do bagażnika... – zaryzykował, widocznie rozbawiony swoją propozycją. – Nadal nie wiem jednak, dokąd chcecie jechać. I w jakim celu...

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk @Natasha-von-Sarm-a-la-Triste

      --Oh! Nie sądzę, by Jej Łaskawość Reichritter Srebrnego Rogu Natalia Alatriste von Lichtenstein ucieszyła się na wieści, że ucierpiał Znamienity Fechter Magnus von Saurier… - powiedział i czując, że Anna poluzowała uściska, pozwolił sobie na to, by chwycić łagodnie dłoń, w której trzymała sztylet, i odsunąć ją sobie całkowicie od szyi. Robił to powoli I ostrożnie. – Nie ukrywam, że jestem nieco urażony waszym zachowaniem, drogie Panie. – mówił dalej, uśmiechając się cały czas. Był to uśmiech nieudolnie udający ciepły i serdeczny, jaki to może posłać wyłącznie osoba wyzuta z wszelkiej empatii. – Nie wiem czym zasłużyłem sobie na tę nieufność… nie wspominając o próbie kradzieży auta. – stwierdził, chrząkając. Cały czas patrzył na Lorettę wyczekująco. – Jednak! – podniósł ręce do gory na wysokości klatki piersiowej, otworzył dłonie. – Nie żywię głębokiej urazy. Proponuję rzucić w niepamięć ten przykry epizod. – zaproponował, a uśmiech tańczył mu na ustach we wstrzymywanym rozbawieniu, aż ukazywał swoje białe zęby. – Zacznijmy od początku. Powiedzcie mi, czemu szukacie dzikusów, a ja być może będę potrafił wam pomóc! Oczywiście jako wierny Fechter Jej Cesarskiej Mości.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk @Natasha-von-Sarm-a-la-Triste

      Nadzieja Anny była płowa. Młody koczownik niewiele zrozumiał z tego, co powiedziała. Mocno spłoszony patrzył na wszystkich zgromadzonych i ostatecznie wzruszył ramionami.

      Gdy natomiast Lisa powiedziała słowo „Loża”, a następnie „Misja”, rudowłosy zrobił wielkie oczy. I nerw nad okiem zadrżał mu wyraźnie. Nieobecnym wzrokiem powiódł po ziemi. A gdy padła prośba ze strony Loretty, chrząknął, oblizał wargi i z wielkim trudem hamował uśmiech.

      -- Wygląda na to, że mnie okłamałaś, miłośniczko dzikusów. – powiedział spokojnie, bez wyrzutów. – Nie uważasz, że mi również jesteś winna informacji „O szczegółach misji”? – zapytał, akcentując ostatnie słowa tak, żeby brzmieć jak Lisa. – Żeby wam pomóc, musiałbym wiedzieć, czego dokładnie potrzebuje Loża. I czego nie przekazuje loardzkim rycerzom...

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Akademia Rycerska

      UWAGA: Do końca dnia 13.06.2021 rekrut zwolniony jest ze szkolenia w Akademii i może objąć w zarząd wybrany region. - Do ustalenia z Reichritterem Srebrnego Rogu.

      W ww tygodniu w ramach zgłoszenia prosimy o bezpośrednie złożenie przysięgi w tym wątku.

      napisane w Loża Rycerzy Teutońskich (Úre Loge ik úrens Teutonišen Ritteren)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Akademia Rycerska

      Każdy rekrut proszony jest o zgłaszanie się do Akademii Wojskowej w tym wątku.

      Po zakończeniu szkolenia proszony jest o złożenie przysięgi w tym wątku o następującej treści:

      Ja, Rycerz Jej Cesarskiej Mości Joanny Izabeli,
      przysięgam służyć wiernie Cesarstwu Teutonii,
      bronić jego niepodległości i godności,
      krzewić Teutonizm i wyplewiać Teutonofobię,
      strzec honoru Teutońskiego Rycerza,
      swej v-ojczyzny nigdy nie zawieść.
      Tak mi dopomóż Wasz Cesarski Majestacie.

      napisane w Loża Rycerzy Teutońskich (Úre Loge ik úrens Teutonišen Ritteren)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Obwieszczenia

      eddd40a9-2032-416f-a66f-75e55c3ba512-grafik.png

      napisane w Loża Rycerzy Teutońskich (Úre Loge ik úrens Teutonišen Ritteren)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • Główna Siedziba Loży Rycerskiej w Srebrnym Rogu

      7c370c7e-42bd-4ad6-9ee4-fcb490390026-grafik.png

      napisane w Siedziby (Úren Sitplatsen)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      Rzuty wyniki Kłamstwo sukces, Atak sztyletem sukces

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk

      Loretta odciągnęła rudzielca, który zadowolony uśmiechał się do niej i nic nie podejrzewając wyraźnie się „nastroszył” niczym paw. Udało mu się w końcu przemówić do rozumu miłośniczki koczowników.

      Tymczasem Anna zbliżała się do niego za jego plecami. Choć chciała zachować zimną krew, ręka mimowolnie zaczęła jej drżeć z emocji. Rudy był wysoki, wyższy od niej. A krok za nią szedł koczowniczy chłopiec, przyglądając się wszystkiemu rozedrgany. Usta zatykał dłonią i robił wielkie oczy.

      Anna jednak nie zawahała się. Złapała rudego za rekę, wykręciła, żeby zgjął się na tyle, by mogła przystawić mu sztylet do szyi.

      Gdy mężczyzna poczuł na szyi chłód odstrza, wyrzucił ręce do góry i zesztywniał. Jego oczy stały się natychmiast ponownie zgaszone, a na ustach pozostał skrzywiony uśmiech.

      Wystarczyło, że Loretta odchyliła jego elegancki płaszcz, by jej oczom ukazała się skórzana kabura, a w niej wyjątkowy, kolekcjonerski pistolet ze złotymi zdobieniami. Zdążyła też wyczuć scyzoryk ukryty w kieszeni. Nie mogła jednak przyjrzeć się szczegółom, gdyż nagle światło zgasło. Trwało to zaledwie chwilę, po tym pomieszczenie rozświetliło się migającą, czerwoną barwą syreny. W stacji zawyła syrena, a kobieta zza lady mierzyła do obecnych z maszynowej broni, która nagle pojawiła się na blacie.

      -- Nie znacie zasad, przyjezdni? Stacja to nie miejsce do wyrównywania rachunków. Gdybym miała to tolerować, dawno bym zwinęła interes. A teraz wypad stąd! – rozkazała.

      ***

      Po tym, jak cała gromada wyszła przed budynek, drzwi za nimi zamknęły się na trzy spusty. Właścicielka zasunęła rolety antywłamaniowe, a na elektronicznym szyldzie wyświetlił się napis: “Zamknięte – następna stacja za 15 kilometrów na wschód”.

      Wkrótce cała gromada podeszła do zielonego auta, które należało do rudego. Był to egzemplarz z dużą mocą silnika. Auto produkcji teutońskiej marki HMW (Hergemon Motorwerk) rocznik prawie dwudziestoletni, ale zadbany i stylowy. Właścicielowi nie schodził uśmiech z ust, gdy wszyscy zorientowali się, że… auto było … dwuosobowe. Natomiast wokół niego zgromadziło się pięć osób i zwierzę.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      rzut na przekonywanie Loretta porażka
      koszt naprawy 400 kr
      czas naprawy 7 godzin

      Kobieta za ladą przytaknęła, zatknęła sobie jakąś szmatę za pas i rzekła.

      -- Dajcie mi, rybki, chwilę. Rzucę okiem na to, co jest do naprawy. – powiedziała głosem przemiłej staruszki, po czym wyszła ze stacji, dając pozostałym chwilę na naradzenie się.

      W tym czasie rudy wcale nie słuchając zalecenia Loretty udał się krok w krok za nią i z niemałym zaciekawieniem podsłuchiwał, obserwując scenę swoimi przygaszonymi oczami. Staksował Annę i chłopaka wzrokiem, po czym uśmiechnął się kącikiem ust.

      -- Ją to może bym jeszcze jakoś wpakował do bagażnika, ale ten i to ptaszysko obsrają mi tapicerkę. – powiedział, podśmiechując się lekko do siebie. Potem spojrzał na Lorettę i wyraźnie rozbawiony powiedział. – Daj sobie spokój z tymi wieśniakami. Jedziesz do Lolandburga czy nie?

      Mniej więcej w tym momencie wróciła kobieta zza lady i już od wejścia na głos zaczęła komentować.

      -- Na wasze szczęście silnik się nie zatarł. Auto będzie jeździć. - po chwili znów znalazła się za ladą i zaczęła coś zliczać na kalkulatorze. - Części plus robocizna. To będzie 400 koron. Ale nocleg dam wam w cenie. Do rana będziecie musieli poczekać.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      @Joanna-Izabela

      Rozmowa rudzielca z mężczyzną w kasku nie trwała długo. Po chwili przestali już wskazywać na Lorettę i wymienili się tylko pewnymi informacjami. Na koniec uścisnęli sobie ręce, a rozmówca Loretty machnął ręką do mężczyzn na koniach. Po tych tamci rozjechali się, a rudy wszedł z powrotem na stację. Z kieszeni wyciągnął portfel i kluczyki. Podszedł do lady, rzucił na nią kilka koron w banknocie, a potem ruszył w stronę pozostawionej przy stoliku dziewczyny. Stanął nad nią, w ręku podrzucał kluczyki do auta i uśmiechał się do niej.

      -- Spadam stąd. Ale mam dobry humor. Jeśli znudziło ci się bawienie w koczowniczkę, mogę podrzucić cię do Lolandburga. – zaproponował.

      ***

      @Andrzej-Fryderyk

      Tymczasem Anna i koczowniczy chłopak ruszyli do lady. Stała przed nią kobieta z mechaniczną ręką. Pucowała szklanki do piwa. Gdy ich ujrzała, uśmiechnęła się niczym przemiła staruszka i zapytała:

      -- W czym mogę służyć?

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Droga na Lolandburg [Gra fabularna]

      @Joanna-Izabela
      -- Ubzrojone? – rudzielec zmarszczył czoło i odchylił się na krześle do tyłu. Popatrzył przenikliwie na Loterrę. – Co masz na myśli?

      @Joanna-Izabela @Andrzej-Fryderyk

      I zanim Loretta zdążyła odpowiedzieć, na zewnątrz rozległ się nietypowy odgłos – ryk silnika motocyklowego i tętent kopyt. Gdy Loretta i Anna wyjrzały przez witrynę stacji benzynowej, ujrzały, jak pewien mężczyzna w kasku zatrzymuje się przed wejściem. Miał na sobie skórzane ubranie motocyklowe i kask, przez co nie można było rozpoznać jego twarzy. Był w towarzystwie kilku mężczyzn o ciemniejszej karnacji, którzy siedzeli na koniach. Bez dwóch zdań można było rozpoznać w nich koczowników. Mieli na sobie wisiorki z piórami, lecz ubrania częściowo współczesne.

      -- Jest i moja randka. – zakpił rudowłosy. – Wybacz, to nie powinno długo zająć.

      Po tych słowach wyszedł ze stacji i podszedł do mężczyzny w kasku. Wyciągnął do niego rękę, lecz ten w odpowiedzi wskazał palcem na stację wprost na Lorettę. Zaczęli o czymś rozmawiać.

      @Andrzej-Fryderyk

      Gdy chłopak zauważył przyjezdnych, odruchowo i w popłochu pochylił się i chyba chciał wejść pod stół, ale w ostatniej chwili opanował się, patrząc na twoją towarzyszkę. Wyprostował się, ale odwrócił plecami do witryny i zaśmiał się nerwowo do Anny.

      • Altay... – zaczął coś mówić do niej. – Zła. Nie idzie. Siedzi. Chowa. – mamrotał przez zaciśnięte zęby.

      Offtop: Czas do 14.05 do końca dnia.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew
    • RE: Dworek Arlety [Gra Fabularna]

      @IHS

      Colonel podszedł do witrynki typowym dla siebie twardym krokiem. Przykucnął przy niej i przyjrzał się śladowi. Nie było po nim widać ani odrobiny zażenowania tym, że został złapany przez pokojówkę. Raczej cieszył się z obrotu spraw, a tak naprawdę to myślał sobie: „Mam wyjebane”.

      -- To nie była strzelba, bo szyba by sie rozbiła do cna. – stwierdził fachowo. – Ani nie karabin. Inaczej byłby więcej niż jeden ślad. To pistolet. Jakiś kolt albo coś. Ale zaraz się przekonamy... – powiedział, po czym przeszedł po witrynce swoimi buciorami tak, że szyba popekała do reszty, a sam mebel zatrzeszczał. Podeszedł do ściany, gdzie również widac było pewne wgłębienie. A potem przykucnął przy podłodze. – Jest i zguba. – powiedział, podnosząc nabój do góry. Był wyjątkowy w swoim rodzaju, pozłacany z napisem w języku teutońskim: „Żegnaj, przyjacielu”. Colonel podszedł do Phoebusa i pokazał mu znalezisko, trzymając je między palcem wskazującym a kciukiem. – To jest z jakiejś gejowskiej broni kolekcjonerskiej. Takiego małego pistolecika, jak mają niektórzy. – powiedział, przykładając dłoń w miejsce poniżej pasa, gdzie ukrywały się jego klejnoty, wyciągając palec wskazujący i kciuk, poruszył biodrami do przodu robiąc odgłos: „Pow!”.

      Alfred tymczasem zająknął się. Widać było, że nie był skłonny przekazywać plotki na temat swojej Pani. Podrapał się po głowie i zaczął wymijająco:

      -- Pani to atrakcyjna kobieta. Wiadomo, że kręciło się wokół niej różnych takich kilku. Ale wie Pan, ani ja ani Alinka nie wtrącamy się w sprawy Pani Arlety.

      Wkrótce w drzwiach stanęła Alina, którą Alfred wcześniej zawołał. Była wyraźnie przestraszona i co chwilę spoglądała na Colonela.

      -- W czym mogę pomóc?

      Colonel natomiast złapał Phoebusa za ramię i odciągnął na chwilę na bok. Potem zaczął szeptać mu na ucho tak głośno, że wszyscy wokół i tak słyszeli. Jego oddech nie należał do przyjemnych zapachów.

      -- Słuchaj, nie myśl sobie, że będziesz tu wszystko robił sam. Idę z wami na przesłuchanie. Jasne?

      Offtop: Jeśli chcesz, żeby Alfred powiedział coś więcej, to musisz go jakoś przekonać. Podobnie, jeśli chcesz pozbyć się Colonela. Odpis do 14.05. do końca dnia.

      napisane w Życie Teutonii (Úr Teutonienlejb)
      Teutoński Lew
      Teutoński Lew